 |
Sielce - dolny Mokotów - Warszawa
Miejsce spotkań mieszkańców i miłośników Sielc w dzielnicy Mokotów w Warszawie
|
Warszawa Grzesiuka
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Krakus Stały użytkownik

Dołączył: 03/12/07 22:45 Posty: 19
|
Wysłany: 08/09/09 23:42 Temat postu: |
|
|
Na pomysł filmu trzy lata temu wpadł filmowiec Mateusz Szlachtycz oraz Alex Kłoś.
Wczoraj, czyli 7 września 2009 r.. ok. godz. 19 w TV, chyba program III, widziałem film dokumentalny o Grzesiuku, którego autorami są ww. filmowcy.
Bardzo ciekawy i - moim zdaniem - bardzo potrzebny film.
Zdarza się i naszej ,,państwowej'' telewizji coś dobrego, w przerwie gonitwy za sensacjami i reklamami.
W filmie jeden z kolegów lub sympatyków Grzesiuka wymienił ulicę Grottgera jako miejsca okresowego zamieszkania. Ale może sie przesłyszałem.
Projekt skweru imienia Grzesiuka i tablicy na Tatrzańskiej to dobre pomysły.
Pieniądze na to znajdą się i to niekoniecznie ze skromnych osobistych kas.
Krakus
PS. Do Piotrka - mam trzeci pomysł, by Grzesiuka i jego ,,warszawskość'' przypomnieć i upowszechnić. Podaj tytuł swojej pracy licencjackiej - jeśli można to upublicznić lub napisz na mój adres emailowy
Krakus
typogra@op.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tomziolk Przyczajenie
Dołączył: 09/09/09 19:32 Posty: 2
|
Wysłany: 09/09/09 19:41 Temat postu: |
|
|
Witam wszystkich. Nie jestem mieszkańcem ani Sielc, ani Czerniakowa, ani w ogóle Warszawy, ale jestem wielkim sympatykiem twórczości Stanisława Grzesiuka.
Film, o którym piszecie, jakimś dziwnym trafem obejrzałem w Internecie (chyba za pośrednictwem youtube) i muszę przyznać, że nie strawiłem rozmów z Muńkiem Staszczykiem ani Stanisławem Wielankiem. Obaj "smęcili". Natomiast z wielką uwagą słuchałem Pani Krystyny (Siostry Stanisława Grzesiuka) oraz Pana Marka Grzesiuka (niestety już nieżyjącego, zmarł bodaj w 2007 roku).
Często jadąc do mojego Olsztyna przez Warszawę pokonuję ulicę Czerniakowską i ilekroć tam jestem w naturalny sposób na myśl przychodzą mi obrazy z "Boso, ale w ostrogach". Jestem zaskoczony, że dotąd nikt nie upamiętnił miejsca, w którym mieszkał Stanisław Grzesiuk. Popieram Waszą akcję i pozdrawiam. "Grzesiukowiec" z Olsztyna. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 226
|
Wysłany: 10/09/09 12:21 Temat postu: |
|
|
Witam Olsztyn... Masz rację... współcześni epigoni twórczości Grzesiuka zdecydowanie odstają od pierwowzoru... Nawet zewnętrznie... marynarki i cyklistówki w kratę były charakterystyczne dla kabaretów w których parodiowano przedmieścia... I dykcja nie ta... Za mało trenują w "zrujnowanym lokalu na Woli..."... Ja zdecydowanie wolę "oryginał", ale póki co... jest to jednak jakaś forma przybliżenia atmosfery warszawskiej ulicy sprzed ponad pół wieku. Może przydałby się jakiś festiwal "grzesiukowski"... Jakis doroczny "Piknik Sielecki" w parki "Morskie Oko" lub pod "Zwałką"?... gdzie przy okazji promocji dzielnicy i historii Sielc łowiono by talenty wśród odtwórców ballad warszawskich... Jak myślicie?... Warto?...
Pozdrawiam _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Piotrek Stały użytkownik


Dołączył: 19/08/09 11:16 Posty: 12 Skąd: Ursynów, obecnie Marki
|
Wysłany: 15/09/09 13:07 Temat postu: |
|
|
Krakus
Temat mojej pracy nie jest tajemnicą i brzmi: "Zachowania ludzkie w ekstremalnych warunkach na przykładzie obozów koncentracyjnych". Przy pisaniu pracy dużo korzystałem z "Pięć lat kacetu", ksiązka ta sprawiła, że zainteresowałem się tematyką obozów i w konsekwencji powstała praca. Nie traktuje ona jednak o Grzesiuku jako osobie, jego dzieciństwie etc., nie sądzę więc aby przyczyniła się jego do popularyzacji. Ale pomysł ciekawy
Pozdrawiam _________________ Pozdrowienia |
|
| Powrót do góry |
|
 |
foonson@wp.pl Użytkownik

Dołączył: 20/10/09 18:18 Posty: 3
|
Wysłany: 20/10/09 18:29 Temat postu: |
|
|
Witam wszystkich.
Jak kilku przedmówców ja także nie jestem warszawiakiem, ale okolice ulicy Tatrzańskiej są mi "byczo" bliskie.
Planowałem odwiedziny tej ulicy od wielu lat, udało się dopiero teraz.
Przypadkiem spotkałem mężczyznę który spacerował z psem i zapytałem go, czy być może wie w którym miejscu mieszkał Grzesiuk. Człowiek wyglądał na lekko "zmęczonego życiem" i zaczął mętnie tłumaczyć mi gdzie to było, wyraźnie wskazując stronę nieparzystą. Opowiadał jak go spotykał po wojnie i razem pili, ale po pierwsze wyglądał maksymalnie na 50-60 lat, a po drugie dopiero później zastanowiło mnie to, że być może opowiadał mi o synu Stanisława- Marku.
Natomiast Stanisław Grzesiuk w felietonie "Czerniaków - moja młodośc", wskazuje na stronę parzystą...
http://w251.wrzuta.pl/plik/2wvTY16r4le/stanislaw_grzesiuk_czerniakow_moja_mlodosc_str.8%22
Szedłem na Tatrzańską przez Łazienki i muszę przyznać że kiedy zobaczyłem tablicę z napisem "Nabielaka" to odczułem niemal coś mistycznego! Pędziłem na złamanie karku na Tatrzańską, żeby wreszcie ją zobaczyć.
Niesamowite!
Najbardziej jednak zdziwił mnie brak jakiejkolwiek tablicy. Nigdzie! Na żadnym budynku, chociaż przeszukałem całą ulicę.
Tak być nie może! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
foonson@wp.pl Użytkownik

Dołączył: 20/10/09 18:18 Posty: 3
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anastazja Najaktywniejszy ekspert


Dołączył: 27/06/06 17:58 Posty: 562 Skąd: Mokotów
|
Wysłany: 21/10/09 19:39 Temat postu: |
|
|
foonson napisał:
| Cytat: | Najbardziej jednak zdziwił mnie brak jakiejkolwiek tablicy. Nigdzie! Na żadnym budynku, chociaż przeszukałem całą ulicę.
Tak być nie może! |
Miły nowy gościu! Jednak to fakt, że nie ma tablicy, ani też nikt nie potrafi dokładnie wskazać miejsca, gdzie stał dom Grzesiuka. Kilka dni temu nawiązałam kontakt z kimś, kto może mi wskaże. Jeśli tylko znajdziemy na to czas...
Nie ma tablicy...nikt nie był na tyle zdeterminowany, aby przejść całą trudną ścieżkę, począwszy od zebrania pieniędzy i załatwienia zgody...aż do finału. _________________ A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym co służą ojczyźnie.
Jan Kochanowski |
|
| Powrót do góry |
|
 |
c. Stały użytkownik


Dołączył: 22/11/09 2:25 Posty: 46 Skąd: SIELCE
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anastazja Najaktywniejszy ekspert


Dołączył: 27/06/06 17:58 Posty: 562 Skąd: Mokotów
|
Wysłany: 12/12/09 3:06 Temat postu: |
|
|
c. dzięki za wrzucenie adresu świetnej strony. _________________ A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym co służą ojczyźnie.
Jan Kochanowski |
|
| Powrót do góry |
|
 |
c. Stały użytkownik


Dołączył: 22/11/09 2:25 Posty: 46 Skąd: SIELCE
|
Wysłany: 12/12/09 15:14 Temat postu: |
|
|
| Anastazja napisał: | | c. dzięki za wrzucenie adresu świetnej strony. |
Ano właśnie- zachęcam też do przejrzenia reszty zawartości tego fotologa, nie tylko notki dotyczącej Grzesiuka. Zresztą w necie znajdziemy bardzo dużo ciekawych blogów/fotologów o Warszawie, jest co poczytać. _________________ I tylko zawsze pamiętaj skąd jesteś, gdziekolwiek byś szedł. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
magoo Użytkownik

Dołączył: 24/12/09 9:41 Posty: 5
|
Wysłany: 24/12/09 9:53 Temat postu: Historia Krukowskiego |
|
|
Znalazlem tą pracę w internecie, jako pracę Łukasza Kozłowskiego. Jeśli nie jest fikcja to kilka ciekawych rzeczy można się o Stefanie krukowskim dowiedzieć. Pozwoliłem sobie na lekką redakcję pracy, nie zmieniałem nazw.
"Mój pradziadek, Stefan Krukowski, urodził sięw 1917r. w Winnicach, na Ukrainie, jako pierworodny syn hrabiego Stanisława Krukowskiego. Prapradziadek Stanisław był pułkownikiem w armii carskiej, zaś w POW-ie u Józefa Piłsudskiego służyłjako major i był szpiegiem nowo utworzonej armii polskiej. Po odkryciu przez władze carskie jego szpiegowskiej działalności, został rozstrzelany na rozkaz Dzierżyńskiego. Wówczas rodzina utraciła wszelkie majątki na ziemiach Polski i Ukrainy. Za odwagę i honor marszałek Piłsudski po śmierci odznaczył go Krzyżem Virtuti Militari. Dzięki marszałkowi Piłsudskiemu osierocony pradziadek Stefan i jego matka, a moja praprababcia, zostali przeniesieni do Warszawy. Kampanię wrześniową odbył pradziadek w 41 pułku piechoty im. Józefa Piłsudskiego, w którym walczył do 26 września, jako podchorąży rezerwy. 26 września1939r. Lwów poddał się Armii Czerwonej, a żołnierze i oficerowie dostali się do niewoli. Dzięki brawurze pradziadek uciekł z transportu, unikając śmierci i powrócił do Warszawy. Jego pobyt na wolności trwał bardzo krótko. Za pierwszym razem udało mu się uciec z łapanki ulicznej u zbiegu Alei i Bagateli, z ciężarowego samochodu wiozącego ludzi na Pawiak. Krótko potym wydarzeniu Niemcom udało się pojmać go po raz drugi. Wśród wszystkich zatrzymanych byli ludzie najróżniejszego autoramentu: profesorowie, aktorzy jak Tadeusz Fijewski oficerowie rezerwy, namieślnicy, młodzież. Na przełomie 1939/40r. pierwszym transportem z Polski, pradziadek został wywieziony do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, z którego usiłował uciec wraz ze Stanisławem Grzesiukiem, znanym piewcą Warszawy – cwaniakiem z Czernikowa. W obozie wytatuowano mu na przedramieniu numer więzienny 24636 oraz za karę przeniesiono go do obozu pracy w Mouthousen w Austrii. Przez cały okres przebywania w obozie, aż do oswobodzenia, tj. 5 maja1945r., pracował w kamieniołomach. Dzięki bardzo dobrej znajomości języka niemieckiego, został powołany przez władze hitlerowskie na stanowisko funkcyjne „kapo”. Jako „kapo” uratował wiele istnień ludzkich, m.in. Józefowi Cyrankiewiczowi oraz setkom znanych i nieznanych. Był jednym z tych, którzy przed wyzwoleniem obozu zorganizowali magazyn broni. 5maja 1945r. obóz został wyzwolony przez armię amerykańską. W czerwcu1945r. ożenił się z moją prababcią w Mouthousen. Transportem wrócili do Polski, gdzie pradziadek spodziewał się dużych kłopotów, jako oficer Wojska Polskiego. To się potwierdziło dostał wyrok 2 lat więzienia. Po odbyciu kary, jako ekonomista z wykształcenia, uczył pierwszych księgowych dla Polski Ludowej. Będąc niezłomnym patriotą, wyznającym wartości uznane za wrogie nowej komunistycznej władzy, został zepchnięty na boczny tor. W 1963r. ukazała się książka jego autorstwa, pt.: Byłem kapo, a w 1964r. – Nad pięknym, modrym Dunajem. Jego inne powieści, odrzucone przez cenzurę PRL-u, wydane zostały we Francji i Anglii. Na temat mojego pradziadka zostało napisanych kilka prac magisterskich i doktorskich. Pradziadek Stefan zmarł w 1980r. Został pochowany w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jacenty Stały użytkownik


Dołączył: 08/06/09 13:01 Posty: 36 Skąd: Chełmska
|
Wysłany: 24/12/09 20:03 Temat postu: |
|
|
a ten Czerników to gdzie jest?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anastazja Najaktywniejszy ekspert


Dołączył: 27/06/06 17:58 Posty: 562 Skąd: Mokotów
|
Wysłany: 26/12/09 0:10 Temat postu: |
|
|
magoo napisał:
| Cytat: | | Mój pradziadek, Stefan Krukowski, urodził sięw 1917r. w Winnicach, na Ukrainie, jako pierworodny syn hrabiego Stanisława Krukowskiego. |
Dzięki, że podzieliłeś się z nami historią hrabiego Krukowskiego. Okazuje się, że była to rodzina służąca Polsce.
Ciekawe czy w książce "Pięć lat kacetu" St. Grzesiuk wspomina o Stefanie Krukowskim. Czy spotkali się po wojnie? _________________ A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym co służą ojczyźnie.
Jan Kochanowski |
|
| Powrót do góry |
|
 |
magoo Użytkownik

Dołączył: 24/12/09 9:41 Posty: 5
|
Wysłany: 26/12/09 20:27 Temat postu: |
|
|
| Anastazja napisał: | magoo napisał:
| Cytat: | | Mój pradziadek, Stefan Krukowski, urodził sięw 1917r. w Winnicach, na Ukrainie, jako pierworodny syn hrabiego Stanisława Krukowskiego. |
Dzięki, że podzieliłeś się z nami historią hrabiego Krukowskiego. Okazuje się, że była to rodzina służąca Polsce.
Ciekawe czy w książce "Pięć lat kacetu" St. Grzesiuk wspomina o Stefanie Krukowskim. Czy spotkali się po wojnie? |
Anastazja, O Stefku Krukowskim., Grzesiuk wielokrotnie wypowiada się w książce "Pięc lat kacetu" nota bene jest to pierwsze (choć nie chronologiczna książka Staszka Grzesiuka)
jeszcze w Mathausen miał z nim spółkę dotyczącą jedzenia. Dzielił z nim "zorganizowane żarcie" zawsze na pół. Poźniej gdy zostali rozdzieleni. (Gzesiuk trafił do Gusen, a potem do Gusen II) Krukowski interesowł się losem Staszka. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Piotrek Stały użytkownik


Dołączył: 19/08/09 11:16 Posty: 12 Skąd: Ursynów, obecnie Marki
|
Wysłany: 29/12/09 22:01 Temat postu: |
|
|
Nie wiem czy spotkali się po wojnie, ale w "Pięć lat kacetu" o Krukowskim jest bardzo wiele. Grzesiuk nazywa go największym przyjacielem w życiu.
Zdobyłem ostatnio książkę Krukowskiego "Nad pięknym modrym Dunajem" i nieco się zawiodłem. O Staszku jest zaledwie kilka wzmianek - podobno więcej jest w innej książce Krukowskiego "Byłem kapo", ale w żaden sposób nie mogę jej "upolować" ... _________________ Pozdrowienia |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|