 |
Sielce - dolny Mokotów - Warszawa
Miejsce spotkań mieszkańców i miłośników Sielc w dzielnicy Mokotów w Warszawie
|
Wspomnień czar...
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Ewa Lichosik Użytkownik

Dołączył: 26/04/09 0:05 Posty: 4
|
Wysłany: 20/06/09 22:14 Temat postu: |
|
|
Bardzo chętnie podzielę się swoimi wspomnieniami z lat młodości, które spędziłam na Sielcach. Były to lata wielkich zmian, znikały ruiny a na ich miejsce powstawały nowe budynki, ulice brukowane zmianiały swoje nawierzchnie na asfaltowe. Zmieniali się również mieszkańcy.
Wcześniej planuję jednak sentymantalny spacer po Sielcach mojej młodości. Pozwoli mi to na umiejscowienie penych obiektów i związanych z nimi wspomnień. Chciałabym aby moje wspomnienia byłu uporządkowane. Do tego czasu ograniczę się więc do sporadycznych wypowiedzi. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 20/06/09 22:21 Temat postu: |
|
|
Witaj Ewuniu ... Będziemy czekać cierpliwie... Jakie to będą lata?
Pozdrawiam. _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ewa Lichosik Użytkownik

Dołączył: 26/04/09 0:05 Posty: 4
|
Wysłany: 23/06/09 0:25 Temat postu: |
|
|
Witam serdecznie!
Na Sielcach mieszkałam od 1953 do 1977 roku. Ponieważ jednak pierwsze lata to lata mojego wczesnago dzieciństa, z którego niezbyt wiele pamiętam, moje wspomnienia dotyczyć będą okresu od końca lat pięćdziesiątych do roku 1977.
Pozdrawiam wszystkich sielczan i mam nadzieję, że wkrótce się odezwę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 23/06/09 10:18 Temat postu: |
|
|
Witajcie....
Świetnie! Pisz Ewuniu... to będzie kontynuacja tematu i czasu na którym zakończyłem swoje wspomnienia. Sięgnij do najwcześniejszych zapamietanych zdarzeń, obrazów... Często najwcześniejsze dziecięce wspomnienia posiadają bardzo silny ładunek emocjonalny... dlatego tkwią w pamieci i nie skażone późniejszą interpretacją stanowią najbardziej obiektywne wejrzenie w czas, którego dotyczą. Czekamy...
Może Tadeusz też dorzuci garść swoich wspomnień... Byłby pełniejszy obraz Sieleckiej.... Może do wspomnień dołączy Zofia i Magdalena... ? Z pewnościa jest co wspominać i o czym pisać... Zapraszamy i czekamy...
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie... _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
tg3a Stały użytkownik


Dołączył: 21/05/09 10:24 Posty: 29 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 23/06/09 11:19 Temat postu: |
|
|
Pani Ewo - ja również witam Panią serdecznie, i przyłączam się do grona osób oczekujących na Pani wspomnienia. Jeśli chodzi o moje, to już nie mam praktycznie nic do dodania. No, może z wyjątkiem paru szczegółów związanych z naszymi rodzinnymi wizytami na działce, która była na Siekierkach. Będzie więc nieznacznie "obok" Sielc.
Na działkę szło się ulicą Nowoparkową, przemianowaną później na Gagarina, a dalej Podchorążych i na skróty ścieżką. W pobliżu miejsca, gdzie ścieżka odchodziła skośnie od ciągu Podchorążych - Bluszczańska stało coś w rodzaju pergoli, jakby szkielet małego domku, a raczej budki, chyba nawet z drzwiami, i obrośniętej jakąś pnącą zielenią (dzikim winem?). Ta "zielona budka" była uczęszczana przez żołnierzy. Nie potrafię jednak powiedzieć, co oni w niej robili (wiem, jakie tu zaraz padną podejrzenia...). Może Budrys, jako starszy, coś doda autorytatywnie.
Z działki był dobry widok na "zwałkę" (obecnie Kopiec Powstania Warszawskiego) i na ćwiczących często na niej motokrosowców. Nad tym obszarem nierzadko również gościli aeroklubowicze z lotniska na Gocławiu - trenujący zarówno na samolotach, jak i na szybowcach. Odgłos silnika samolotu towarzyszący wykonywanym akrobacjom bywał też słyszalny również z samych Sielc (a wyszedłszy w odpowiednio odsłonięte miejsce można było nawet z oddali dostrzec samolot).
Podczas jednej z wypraw na działkę, gdy przekraczaliśmy Czerniakowską, zapatrzyłem się na misterną pajęczynę krzyżujących się w tym punkcie sieci trakcyjnych linii tramwajowej i trolejbusowej, gdzie podczas przejazdu tych pojazdów powstawały głośne iskry. Ale szarpnięciem przez Mamę za rękę zostałem sprowadzony z jezdni, i nie doszło do nieszczęścia.
To tyle moich wspomnień z Sielc. Może jeszcze kiedyś coś się przypomni, lub lepiej uporządkuje w pamięci, a na razie będę tylko odnosił się do szczegółów i spraw poruszanych przez innych.
Pozdrawiam wszystkich -
Tadeusz
P.S. Pani Ewo, miałem na Sieleckiej koleżankę o tym samym imieniu, co Pani. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 29/06/09 21:32 Temat postu: |
|
|
Witam Wszystkich cieplutko... jako że i pogoda w ostatnich dniach zaczyna powoli przypominać upały letnich dni z minionych lat. Pod każdym względem... tzw. „załamania pogody” również się zdarzały, a kataklizmy w postaci huraganów nie omijały również Sielc. Za mojej pamięci (między rokiem 1945-52) nad Sielcami przeszły przynajmniej trzy... Pierwszy w 1945 roku (jesień?) obserwowałem z ulicy Belwederskiej przy Podchorążych. Wyglądał jak fala uderzeniowa po wielkim wybuchu... Od strony Puławskiej ze skarpy spływała czarna ściana zakrywająca horyzont, wysoka na kilkaset metrów. Stałem w grupie kilkunastu osób przed sklepem w narożnym domu. Ludzie się gapili na to dziwne zjawisko nie będąc świadomi zagrożenia. Zadziałał jednak instynkt... W ostatniej chwili wszyscy wskoczyli do znajdującej się obok bramy. Wszystko trwało około minuty od momentu pojawienia się tej chmury nad Puławską. Towarzyszył jej narastający, głucho dudniący huk. Gdy owa „ściana” uderzyła w miejsce naszego schronienia odgłos był taki, jakby walił się dom... To były uderzenia fruwających cegieł, desek i innych przedmiotów... brzęk rozbijanych szyb... Samo uderzenie trwało kilka sekund. Po przejściu niebo pojaśniało i nastąpiła cisza. Wszyscy się rozglądali zastanawiając się i pytając: „co to było?”... Jedna osoba była poszkodowana wśród znajdujących się w bramie. Kobieta, którą w twarz uderzyła rozbita szyba.... O innych ofiarach tego huraganu nic mi nie wiadomo. Jedynie matka, po pewnym czasie, dowiedziała się, że w czasie tej wichury zawalił się nasz uszkodzony bombą dom na Łuckiej. Podobno w miejscu przejścia huraganu w Warszawie zawaliło się wiele uszkodzonych domów i kikutów murów...
Drugi huragan zastał mnie na Podchorążych, nieopodal głównego wejścia do Łazienek. Bez żadnych oznak, przy pięknej pogodzie, od strony Belwederskiej zaczęło wiać coraz silniejszymi podmuchami. Czas jego trwania od pierwszego silniejszego podmuchu tez około jednej minuty, Ludzie się przewracali, ulicą jechał pędzony wiatrem spory wózek z warzywami... Przechodnie kryli się za rosnącymi wzdłuż ulicy drzewami... Nic nie dawało takie schronienie. Wiatr odbywał ludzi od drzew... Trzeba było się położyć na ziemi obejmując pień u podstawy, albo przytulić się do murku, na którym znajdowały się pręty ogrodzenia łazienek... Kilka osób było poturbowanych. Nikt nie rozumiał przyczyn tego zjawiska. Według mojej obecnej wiedzy, nie były to „trąby powietrzne”, raczej bardzo silny podmuch. Tak jak określiłem na wstępie - rodzaj „ściany” pędzącej i uderzającej z wielka siłą.
Trzeci zaobserwowany niszczycielski podmuch miał ograniczony zasięg lecz był tragiczny w skutkach. Rok?... gdzieś około 1950... Siedzieliśmy na murze ogrodzenia łazienek przy „kapliczce” oglądając przemarsz z koszar kilku kompanii wojska na służbę wartowniczą do Belwederu. Spoglądaliśmy wzdłuż Podchorążych w kierunku zakrętu (obecnie Gagarina). Nagle usłyszeliśmy narastający szum i huk. Widzieliśmy jak stare topole za murem Łazienek pochylają się nad ulicą... My nie odczuwaliśmy nawet najlżejszego podmuchu. Huragan szedł górą... po koronach drzew. Największa z topoli zaczęła się pochylać... obserwowałem jak film w zwolnionym tempie... I runęła na odział żołnierzy gruchocząc wysoki mur ogrodzenia. Było to zaskakujące i niesamowite... Zginęło wówczas kilku żołnierzy...
Nie spotkałem się współcześnie z opisami podobnych zjawisk huraganu. Całe zjawisko trwa najwyżej kilkanaście sekund... Zaskakuje i znika nagle tak jak się pojawia...
Z innych kataklizmów nawiedzających Sielce pamiętam słynną powódź powojenną, gdy rozlane wody Wisły sięgały Czerniakowskiej, a tzw. most wysokowodny pękł jak zabawka... Wiosną niósł się aż na Sielce huk pękających lodów na Wiśle. Zjawisko współcześnie nieznane... Tak... kiedyś to były zimy... Choć nie tęsknie za nimi... wolę wspominać...
W latach 60-tych nawiedziła Sielce burza z „oberwaniem chmury”. Widziałem wówczas na Podchorązych kierowców samochodów osobowych siedzących na maskach swoich pojazdów... Po półgodzinnej nawałnicy ulica zamieniła się w rzekę.... Tego dnia nie udało mi się dotrzeć na przystanek trolejbusowy przy Czerniakowskiej. Cała woda ustąpiła jeszcze tego samego dnia wieczorem.
Z wcześniejszych czytanych postów na Forum wiem że i współcześnie kataklizmy w postaci wichury nie omijają Sielc. Czytałem o połamanych drzewach, uszkodzeniach...
Cóż... historia Sielc nie byłaby pełna gdyby pominąć i takie zdarzenia...
Pozdrawiam. _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 30/06/09 14:10 Temat postu: |
|
|
Wraz z czerwcem pojawiły się na Forum pierwsze oznaki kanikuły... Robi się pusto, nudno, nieciekawie... Co aktywniejsi uczestnicy maja teraz ważniejsze sprawy na głowie. Urlopy. Na Forum zaglądają tylko przypadkowi goście... Frekwencja spada... Ale i tak Sieleckie Forum ma najwięcej uczestników ze wszystkich na dzielnicy Mokotów. Domyślam się w tym sukcesie zasług Anastazji... Dobrze że jest z nami. Szkoda tylko że wiosenne spotkanie w „Maglu” Silnej Grupy Trzymającej Forum nie zaowocowało większą aktywnością... Może na jesieni?... A może warto pomyśleć o poszerzeniu formuły Sieleckiego Forum o czat?... Na którym spotykaliby się tylko zarejestrowani uczestnicy Forum?... Takie spotkania w czasie rzeczywistym z pewnością podniosłoby frekwencję i atrakcyjność Forum. Taki link do pokoiku „Sielce” na Onecie lub PolCzacie?... To żaden problem dla Admina...
A póki co... z pewnością wielu Sielczan pakuje już walizki i plecaki z widokiem na urlopowe atrakcje. A ja przejdę się wirtualnie sieleckimi ulicami... Powdycham zapach rozgrzanego słońcem asfaltu... Po slalomie miedzy parkującymi samochodami odpocznę na skwerku róg Stępińskiej i Gagarina... Powspominam.... porównam... Wstąpię na kawkę do „Cafe-Magiel”... Potem na obiad do dawnej „Sielanki”... jak się ona obecnie nazywa?... Syty wrażeń i uroków Sielc odpocznę w Łazienkach, w cieniu, nad wodą... Ech... rozmarzyłem się... Może kiedyś...
Myślę, że współcześnie nie brak na Sielcach atrakcji i sposobów na sobotnio-niedzielny wypoczynek. Kawiarenki, cieniste czyste podwórka, spacer po Łazienkach.... A komu tego mało – wsiada w „brykę” i do Powsina, w Lasy Kabackie czy nawet na Bielany...
W nieciekawym, szarym obrazie Sielc lat 60-tych dla niektórych mieszkańców atrakcja były działki, o których wspomina Tadeusz. My tez posiadaliśmy działkę... na Siekierkach... tzw. „pracowniczą”. Od Czerniakowskiej szło się Wolicką brukowaną „kocimi łbami”, hen... aż do zakrętu z mostkiem nad kanałem wypływającym z Jeziorka Czerniakowskiego. Po lewej działki różnych instytucji, po prawej łaki... Działka, która dla matki była bardzo ważna, dla mnie była utrapieniem... Na mnie spoczywał obowiązek podlewania działkowego warzywnika i młodziutkich drzewek owocowych w letnie, bezdeszczowe dni. Przynajmniej co dwa dni przemierzałem szlak na działkę by „ratować” kilka krzaczków pomidorów i truskawek. Ta udręka trwała aż do czasu przeprowadzki z Sielc do innej dzielnicy. Bez żalu zdecydowałem by oddać działkę kuzynowi... ja widocznie jeszcze nie dorosłem by być posiadaczem takiego „skarbu”. Dla wielu, szczególnie starszych wiekiem, posiadanie działki w tamtych czasach było oznaką stabilizacji i sukcesu życiowego. Szczęśliwymi „posiadaczami” byli zarówno Sielczanie jak i mieszkańcy innych dzielnic. Wśród działkowych sąsiadów mieliśmy autentyczną, herbową hrabiankę, zdeklasowaną przez „reżim”. Prawdziwa pani na „włościach”... choć było to tylko 300 metrów kwadratowych. Dawne, „hrabiowskie” nawyki i styl życia pozostał.... Nie trudziła się pieleniem grządek, kopaniem i innymi pracami „polowymi”... Do wszystkiego wynajmowała syna działkowego ciecia, zaś na obskurną budę, skleconą ze zmurszałych desek mówiła „oranżeria”... Mimo wszystko były to ciekawe czasy, w których żyli ciekawi ludzie... Dzisiaj już rzadko spotyka się takie indywidualności z fantazją...
Pozdrawiam Wszystkich i życzę zawsze „pod ręką” zimnej „coli” na upalne dni... _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anastazja Najaktywniejszy ekspert


Dołączył: 27/06/06 17:58 Posty: 531 Skąd: Mokotów
|
Wysłany: 05/07/09 23:25 Temat postu: |
|
|
Budrys napisał:
| Cytat: | | Domyślam się w tym sukcesie zasług Anastazji... Dobrze że jest z nami. Szkoda tylko że wiosenne spotkanie w „Maglu” Silnej Grupy Trzymającej Forum nie zaowocowało większą aktywnością... Może na jesieni?... A może warto pomyśleć o poszerzeniu formuły Sieleckiego Forum o czat?... |
Dzięki Budrysie. Nasze Hrabstwo Sielce jest wyjątkowe, więc i forum takie być musi. Silna Grupa zebrała się faktycznie tylko raz. Chyba było nas trochę za mało. A szczególnie Ciebie Budrysie było nam brak. Chcieliśmy żebyś Ty był z nami, chociaż wiedzieliśmy, że to niemożliwe. Padł postulat, że latem wsiądziemy w jakiś pojazd i pojedziemy tam, gdziekolwiek jesteś.
To pozostało w sferze projektów. Ale takich projektów nie powinno się odkładać na zbyt długi czas... _________________ A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym co służą ojczyźnie.
Jan Kochanowski |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 11/07/09 12:44 Temat postu: |
|
|
Dziękujemy Adminie... i słowo stało sie ciałem... Mamy czata na pierwszej stronie Forum Sielce. Na dole strony jako "Pogaduchy". To chyba jedyne takie forum na Dzielnicy Mokotów. Teraz przepływ informacji będzie lepszy, szybszy... kontakt bezpośredni w czasie rzeczywistym. Tak jak byśmy siedzieli przy stoliku w Cafe-Magiel Anastazjo! czekamy na propozycje!... Ja zamawiam kawę i lody z "Zielonej Budki"... a może na Sielcach są lepsze?...
Pozdrawiam _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 02/08/09 1:04 Temat postu: |
|
|
Na okoliczność 65 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego kilka skrótowych migawek z zakończenia. Tuż przed wybuchem ukończyłem 5 lat...
Kapitulacja... Wychodzimy z Warszawy... Ze Sródmieścia... Noc... a może tylko czarny dym... Długi szereg ludzi idzie środkiem ulicy... gęsiego, jeden za drugim. Sami cywile. Kobiety, dzieci... Dźwigają w ręku, na plecach jakieś tobołki... W szeregu idą również Niemcy z karabinami... pokrzykują... „schnell!.... schnell!...”. Szereg co jakiś czas staje... Gorąco... Na całej długości ulicy palą się domy.... po obu stronach... Widno jak w dzień... i gorąco... Asfalt pod nogami jak gąbka... topi się. Bliżej chodników rozlany w czarne kałuże co jakiś czas zapala się i gaśnie... Domy płoną od parteru po ostatnie piętro. Najgorzej na parterach... Huk płomieni jak w piecu hutniczym... Niektórzy idący rzucają swoje tobołki, walizki... Pełno ich wzdłuż idącego szeregu... Te leżące kilka metrów od „ścieżki” dymią i zaczynają się palić... Ludzie zasłaniają twarze kołnierzami, jakimiś szmatami, chustami... By się zasłonić musza mieć przynajmniej jedną rękę wolną od dźwigania... Idąca przede mną kobieta zrywa z siebie kołnierz z „lisa”.... rzuca go od siebie... na chwilę stajemy... Słychać tylko huk płomieni i pokrzykiwania Niemców... Rzucony kołnierz zaczyna dymić... futro skręca się... Nie pali tylko dymi... Idziemy dalej...
Pruszków... zupa fasolowa z RGO... Matka wysyła mnie z bańką... Idź może ci dadzą dolewkę... Dali... Hale pustoszeją... Wywożą... Poza halami jakieś tereny ogrodzone drutem kolczastym. Jakieś przejścia... jakieś odizolowane place... Tu odbywa się selekcja...
Jedziemy stłoczeni na odkrytych wagonach „lorach”... powoli... Pociąg bardzo długi... Nie widać końca ani początku... Po sąsiednim torze dogania nas inny pociąg z bydlęcymi wagonami. Małe okienka okratowane drutem kolczastym. Na wagonach i w okienkach maskujące gałęzie choiny... Zza drutu wystają jakieś ręce... machają... rzucają na nasze wagony jakieś kartki, którymi owinięte są klucze... na kartkach nazwiska i adresy... „Naszych wiozą!...”. Na lorach wszyscy stoją zwróceni w kierunku mijanego transportu z naszymi... Wszyscy płaczą... łapią kartki... czytają... Z wagonów z powstańcami słychać głośny śpiew... Śpiewają we wszystkich wagonach... Zda się że mijający nas transport nie ma końca. Ten śpiew... ta pieśń... nie znana mi... przejmująca... Wszyscy głośno płaczą... Niemcy na brekach stoją nieruchomo... Transport z jeńcami przyspiesza... jedzie prosto... na zachód. My skręcamy w lewo... Jeszcze jakiś czas słychać śpiew...
Matka mnie obudziła... wysiadamy. Mała stacyjka. Po obu stronach las. Pusto... Nagle spoza drzew wyjeżdżają furmanki... dużo furmanek. Wysiadamy... Niemieccy żandarmi prowadzą nas grupami do poszczególnych „podwód”. Pociąg rusza dalej... Tylko wysadzili z naszego wagonu... Spokój i cisza o zmroku... i zapach lasu... niesamowite, że są jeszcze na ziemi takie miejsca gdzie nie ma ostrzału, bombardowania, ognia...
Żandarmi odjeżdżają... Chłopi skierowani na „podwody” jeszcze coś poprawiają przy koniach, cos sprawdzają... Przystają w grupkach i o czymś głośno rozmawiają... Mówią po naszemu, po polsku... ale jakoś dziwnie... i te złe spojrzenia... „Mamo.. dlaczego ci panowie mówia o nas „ci bandyci z Warszawy”?” ... Matka płacze... _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
nośka Stały użytkownik


Dołączył: 11/08/09 14:01 Posty: 42 Skąd: iwicka
|
Wysłany: 13/08/09 22:24 Temat postu: |
|
|
| Witaj Budrys, czy ja moge prosić o jakies wspomnienia związane z ulicą Iwicką?? I czy pamiętasz budynek Sukcesorska 16? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anastazja Najaktywniejszy ekspert


Dołączył: 27/06/06 17:58 Posty: 531 Skąd: Mokotów
|
Wysłany: 13/08/09 23:04 Temat postu: |
|
|
Budrys napisał:
| Cytat: | | Żandarmi odjeżdżają... Chłopi skierowani na „podwody” jeszcze coś poprawiają przy koniach, cos sprawdzają... Przystają w grupkach i o czymś głośno rozmawiają... Mówią po naszemu, po polsku... ale jakoś dziwnie... i te złe spojrzenia... „Mamo.. dlaczego ci panowie mówia o nas „ci bandyci z Warszawy”?” ... Matka płacze... |
"Bandyci"? Nie do wiary... Jakie to bolesne i smutne... Czy możesz Budrysie coś jeszcze dodać do tej opowieści? _________________ A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym co służą ojczyźnie.
Jan Kochanowski |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 14/08/09 22:35 Temat postu: |
|
|
Witaj Nośka... Z ulicą Iwicką nie mam jakichś specjalnych wspomnień... Znajdowała się ona poza zasięgiem naszej eksploracji, nie było nic specjalnie interesującego. Jedynie gruzy, skrawki uprawnej ziemi, dość chaotyczna parterowa zabudowa w środkowej części. Były to przeważnie jednoizbowe klitki budowane sposobem gospodarczym z cegieł z okolicznych ruin. Taki był stan w latach 1945-49. Zabudowa była tak rzadka że za punkty orientacyjne służyły ocalałe piętrowe domy lub wyższe zwaliska gruzu. Wśród tej rzadkiej zabudowy, gruzowisk i poletek „badylarskich” wiodły ścieżki „na skróty”. Widać to wyraźnie na fotomapach z roku 1945. Iwicka nie wyróżniała się w tym krajobrazie niczym szczególnym. Miedzy Iwicką a Sielecką pod koniec lat 40-ych wybudowano „nowoczesne” blokowisko, osiedle „resortu”. Czyli MSW. Centralnym punktem tego osiedla była ulica Badowska. Osiedle budowali jeńcy niemieccy, o czym pisałem w poprzednich postach.
Z ulicą Sukcesorską też nie mam skojarzeń. Na różnych mapach ulica ta jest różnie lokalizowana. Moja wiedza na ten temat jest taka, że zaczynała się od Stępińskiej na przedłużeniu Bończej i biegła do Iwickiej. Niektóre mapy lokalizują ja nieco na południe, między Sielecka a Iwicka. Prawdopodobnie była jedną z wielu ulic na Sielcach, które poza nadaniem nazwy i określeniu na mapach pozostała nie w pełni zabudowana i stąd występowała dowolność interpretacji. Na poparcie podanej przeze mnie pierwszej lokalizacji (między Stępińską a Iwicką) przemawia fakt, że na odcinku miedzy Stępińską a Sielecką (określanych na niektórych mapach jako przedłużenie Bończej) wśród wertepów zwanych „Budrysówką” lub „placem budrysa” stała zrujnowana oficyna w której mieszkał mój kolega Zenek S. Adres do niego brzmiał „ulica Sukcesorska”. Numeru nie pamiętam. Nie może być pomyłki, ponieważ jego ojciec był listonoszem. A kto lepiej orientuje się w lokalizacji ulic jak nie listonosz?...
Pozdrawiam. _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Budrys Aktywny ekspert


Dołączył: 31/01/09 13:09 Posty: 205
|
Wysłany: 14/08/09 22:37 Temat postu: |
|
|
Tak Anastazjo... smutne. Przyzwyczajeni jesteśmy do kojarzenia takich pojęć jak Polska, Naród, Patriotyzm w monolit nie poddający się zawieruchom dziejów... Na którym historia nie poczyniła żadnej skazy. I tak niech zostanie... Przez pamięć tych którzy oddali życie za taki właśnie ideał i wartości w nim zawarte... Jednak w cieniu naszej bohaterskiej historii kryją się rzeczy i sprawy o których boleśnie się milczy... marginalizuje... i dobrze. Jesteśmy normalnym narodem. I w każdym normalnym narodzie znajdują się renegaci, zdrajcy lub po prostu przez panujące warunki i propagandę wroga ogłupiali ludzie. Miarą siły narodu w czasach trudnych jest jedynie skala tego zjawiska. I w niepamięć odchodzą incydenty... i pozostawiamy ich sumieniu popełnione niegodziwości... Zaś dla sprawców ich pozostaje jedynie pogarda.
Takie incydenty pozostają jedynie w prywatnej pamięci. Pamięci uczestników wydarzeń na tle historii, Te bolesne sprawy niekiedy wychodzą z cienia... Czy pamiętasz Anastazjo film o Kusocińskim? Czy pamiętasz scenę w Gestapo na Szucha, gdy Kusociński przesłuchiwany odpowiada na pytanie po co miesza się do polityki, odpowiada mówiąc o patriotyzmie, obowiązku walki, występuje w roli rzecznika narodowych ideałów... Gestapowiec słucha i proponuje mu pokazanie gestapowskiego archiwum... „donosy, donosy, donosy...”. Podobny wątek, ledwo zauważalnie, pobrzmiewa w „Polskich drogach”... To taki malutki przyczynek do czasów wojny... A po wojnie? Kaźnie UB.... Polskie dla Polaków... Pozostaje tylko niepamięć... i niekiedy „chichot historii” w odbiorze społecznym, ogólnym... z tzw. perspektywy czasu, gdy utrwalają się pewne standardy w odbiorze pewnych historycznych zaszłości...
Dorzucę do tych rozważań dwa doświadczenia... własne. Dziecka wychowanego w atmosferze przedpowstaniowej konspiracji.
W naszym mieszkaniu przy ul. Łuckiej 24, jak sięga moja pamięć, nieustannie odbywały się jakieś zebrania, spotkania, przewijało się mnóstwo ludzi... Rozmawiali... nie byli skrępowani moją obecnością. Co taki dzieciak rozumie?... Przyswajałem sobie na miarę swojej wyobraźni takie słowa jak wojna, Niemcy, powstanie, łapanka... Gdzieś w tle pobrzmiewało jeszcze niezrozumiałe słowo „bolszewicy”... Według mnie świat dzielił się na Polaków – dobrych i Niemców – złych. Jako dziecko byłem przymusowym świadkiem egzekucji ulicznej pod murem na ulicy Towarowej, Przeszedłem więc próg wtajemniczenia w sprawy które działy się wokoło mnie. Z większym zrozumieniem przyglądałem się wydarzeniom w którym przyszło mi uczestniczyć.
Kolejny dzień powstania... Co jakiś czas ktoś wpada na podwórko i głośno krzyczy „Niemcy na Towarowej!...”... „Wola padła!...”... Gdy na pustym podwórku ktoś krzyknął ”Niemcy na Wroniej!” matka powiedziała „Wychodzimy...”. Dom już był pusty... wszyscy odeszli. Byliśmy ostatni. Przygotowani na okoliczność opuszczenia domu z zaleceniem ojca by w takim przypadku iść do rodziny na Nowogrodzką. Na plecach miałem woreczek z sucharami zrobionymi w piekarniku z kromek razowego chleba. W ręku blaszaną dużą puszkę po marmoladzie, a w niej owinięte w ściereczki blaszane garnuszki. Starszy brat niósł jakąś paczkę a matka tobołek. Była w ciąży... nie mogła dużo dźwigać.
Zbiegliśmy po drewnianych schodach z drugiego pietra oficyny. Brama. Na ulicy pusto. Gdzieś strzelanina... od Towarowej... od Żelaznej... Przebiegamy ulicę. Naprzeciwko w czerwonym murze wybity otwór. Gramolimy się... W środku dym... konie rżą... palą się stajnie wozaków z Prostej... Drugi otwór w murze... do „Norblina”. Pusto. Dochodzimy do portierni przy bramie od Żelaznej. W portierni tłok. Mnóstwo ludzi. Kobiety, dzieci, mężczyźni... Wszyscy chcą iść dalej. Nie można. Ostrzał z „wachy” przy Chłodnej wzdłuż ulicy. Czekamy do zmroku. Matka przynosi w kubku gorącą wodę i jem pierwszego spalonego suchara z „powstańczych zapasów”. Maczam w gorącej wodzie. Gorzki.
Ucichła bliższa strzelanina. Może Niemcy idą?... Niepokój, wszyscy chcą wyjść... Przesuwamy się wzdłuż muru w kierunku Prostej. Po drugiej stronie wylot ulicy. Skryci za rogiem ludzie coś krzyczą. Machają rękami. Trzeba do nich przebiec przez jezdnię. Tam będzie bezpiecznie. Między nimi a nami na jezdni wśród tobołków leżą zabici. Im się nie udało... Ci co przed nami pojedynczo i małymi grupkami odrywają się od muru i biegną... Karabin maszynowy z „wachy” strzela świetlnymi pociskami... Przelatują wzdłuż ulicy jak kolorowe paciorki. Kogoś trafili.... w pół skoku wali się na bruk... i jeszcze kilka osób... leżą... Szybciej!... szybciej!... Ci za nami ponaglają. Teraz my... Pierwszy biegnie brat. Przeskoczył!... Matka głośno się modli... Skaczemy!... Dookoła nas zapałają się i gasną kolorowe iskry... Jak to ładnie wygląda... Matka pada... Mamę zabili!... Krzyczę... płaczę... Ludzie za rogiem wołają na mnie... Trzymam się kurczowo płaszcza leżącej matki... Dookoła mnie coraz gęściejszym ściegiem mkną kolorowe iskry... białe, czerwone, zielone... Trwa to jakiś czas... bez przerwy. Zza rogu wyskakują pochylone dwie dziewczyny z chlebakami i opaskami czerwonego krzyża... Chwytają mnie i ciągną... Nie puszczam matki... Nie mogą mnie oderwać. Chwytają leżącą za ramiona i ciągną wraz ze mną. Udało się. Cud. Taki mały cud jakich wiele było w tamtym czasie. Matka leży z twarzą zalana krwią... Ja przy niej... krzyczę... Dziewczyny pochylają się nad nią. „Dostała w głowę... Koniec...”. Nagle matka się poruszyła. Żyje!... Obmywają wodą jej twarz. Drugi cud. Pocisk o milimetr musnął kalecząc czoło i ogłuszając. Opatrunek, bandaże i idziemy dalej. Za nami dom... przed nami nieznane... Zapada zmierzch. Ludzie spotykani na ulicy informują się gdzie można przejść a gdzie nie... „gołębiarze”... Trzeba na noc gdzieś przeczekać. W jakiejś bramie. Mijamy kolejne. Wszystkie zamknięte. W jednej jakiś ruch... świecą latarki... Zamknięta... Matka prosi by nas wpuścili... Nie wolno. Dlaczego?... Nie i już... „idźcie dalej...”. Matka osuwa się na ziemie. Na ta sytuację nadchodzi patrol. Z „rozpylaczami” i biało-czerwone opaski na rękawach. Pytają co się dzieje... Matka płacze... mówi coś o ojcu który poszedł do powstania... a ona nie ma gdzie odpocząć... z dziećmi... Jeden z patrolu wali w bramę... ktoś podchodzi... rozmawiają... Rozmowa ostra. Awantura. Nagle wsadza lufę rozpylacza w okratowane okienko w bramie. Klnie... Brama się otwiera. „Rano przyjdziemy... sprawdzimy” . Odchodzą. Ci z bramy prowadzą nad do piwnic. W korytarzu piwnicy dają matce stołeczek. Siada pod ścianą, my przykucamy obok. Ciągle ktoś przechodzi. Ciemno. Potykają się o nas... Otwierają się drzwi obok... A tam... widać przez otwarte drzwi... jakieś kanapy, dywany na ścianach, stoły, butelki... słychać wesołe pijane głosy... Matka prosi o wodę. Nie dali.
Rano wychodzimy z piwnicy. Na podwórku kran. Pijemy, myjemy twarze. Ci z patrolu nie przyszli... Idziemy dalej. Na Nowogrodzką. Szliśmy tam 63 dni i choć byliśmy 50 metrów od celu, nigdy nie doszliśmy.
To było moje pierwsze doświadczenie. Uświadomienie, że na świecie nie jesteśmy tylko MY i ONI... ale że wśród nas są również INNI... Dla mnie jako dziecka było to niepojęte... Mój świat stał się bardziej skomplikowany. Choć miałem już wiedzę że wśród Niemców również są INNI... Ale to już inna historia...
O „wywózce” i „bandytach z Warszawy” w następnym poście. _________________ wspomnień czar... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
nośka Stały użytkownik


Dołączył: 11/08/09 14:01 Posty: 42 Skąd: iwicka
|
Wysłany: 14/08/09 23:30 Temat postu: |
|
|
DZIĘKUJE Budrys
Twoje opowiadania są cudowną pigułą informacji.
Pozdrawiam "guru" forum - Budrysa  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|